Monday

Sie 31, 2020 | 0 komentarzy

W każdy poniedziałek na moim profilu na Instagramie nagrywam krótkie motywacyjne filmiki. Poruszam tematy dotyczące rozwoju osobistego i w dużej mierze macierzyństwa.
Znacie ? Słuchacie ? Mojego porannego „paplania” szumnie zwanego #mondaymotivation?

W jednym z nich poruszyłam temat zaufania. Przede wszystkim do samej siebie i do innych oczywiście. Dlaczego akurat zaufanie? Bo bez niego, nie może być mowy o tworzeniu głębokich i szczerych więzi. Najpierw w rodzinie, a potem szerzej wśród przyjaciół i dalszych znajomych, i współpracowników. A potem to i w społeczeństwie, i dalej na cały świat.

Zaufanie codziennie jest wystawiane na próbę. Wiadomo, że każde postanowienie, które „sobie odpuściłaś”, każde odłożenie pracy czy obowiązków na później, bez słusznej obiektywnej przyczyny, podkopuje naszą pewność siebie. Jak mam zaufać sobie skoro najmniejsze postanowienie, taki przykładowy „dzień bez cukru” kończy się z czekoladą w ręku i doskonałą wymówką w głowie: ojej to był najgorszy dzień w moim życiu muszę się pocieszyć? albo może i „gruba” ale za to szczęśliwa?)

Tylko czy aby na pewno szczęśliwa?

Co zrobiłabyś z koleżanką, która miała z Tobą pobiegać, ale zadzwoniła w ostatniej chwili i powiedziała, że jednak dziś nie biega, bo Netflix ją wciągną na tyle, że jak nie dokończy sezonu to umrze? Co byś powiedziała koleżance, która wybrała serial zamiast Ciebie i budowania zdrowego nawyku? Ja bym jej powiedziała delikatnie „ogarnij się!”

Ile razy robisz sobie samej taką przykrość?
I nie chodzi o tę przykładową czekoladę czy wspomniany serial. Mam na myśli lojalność wobec siebie. Zaufanie budujemy poprzez walkę na co dzień w małych rzeczach. I to nam daje spokój i radość!

Jak zacząć?
Pomału. Serio! Jeśli nie ufasz sobie to zacznij od czegoś prostego… wstań punktualnie, albo połóż się spać o zaplanowanej porze. Każdy dzień, w którym zrobię tę jedną rzecz, działa na moją korzyść. Musisz to poczuć! Mała rzecz, a uwierz mi jaka wielka zmiana myślenia.

Czy to jest proste?
Dla mnie NIE, zawsze muszę zawalczyć #silnajakmama Są lepsze i gorsze momenty. Ale dzięki tym codziennym walkom ze swoimi wymówkami, wiem, że stać mnie na wiele. Mój mózg pamięta te małe sukcesy: sprężysty skok z łóżka, jak tylko zadzwoni budzik. A te pozornie drobne i zwykłe nawyki stają się nieocenionym oparciem w gorszych momentach.
Jednym z moich osobistych wyzwań jest gadulstwo i bardzo chcę nauczyć się słuchać tego co mówią do mnie dzieci. A one ciągle mówią…

Łatwo nie jest. Jednak zakładanie, że tak już zawsze będzie, to poważny błąd.

A Ty ufasz sobie?

KOMENTARZE:

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

BĄDŹMY W KONTAKCIE!

 

Wychowywać dzieci, zajmować się domem i jednocześnie robić karierę zawodową to nie lada wyzwanie. Doskonale to wiem, bo przez to przeszłam. Mając 7 dzieci w ciągu 11 lat zdobywałam doświadczenie zawodowe i robiłam karierę. 

 

Jak mi się udało łączyć tyle spraw i nie oszaleć? 

 

Swoimi historiami, radami i wiedzą na bieżąco dzielę się:

- na moim koncie Instagramowym @familyfunbymum, 

- profilu na Facebooku @agnieszkastefaniukfamilyfunbymum,

- na tutejszym blogu,

- oraz podczas wyzawań.

 

Jeśli chcesz dostać informację o moich wyzwaniach, już dziś zapisz się na listę oczekujących.

 

PAMIĘTAJ! 

 

KOBIETY MOGĄ ROBIĆ WSZYSTKO, CHOĆ NIE WSZYSTKO NA RAZ!

 

Dołącz do listy już dziś, a ja dam Ci cynk, kiedy rozpocznie się najbliższe wyzwanie!

 

A już dziś zacznij czerpać radość z bycia mamą!

Podjęłaś wyzwanie. Gratulacje!